?Mazowiecki był uparty, ale jednocześnie cierpliwy i przyjazny? ? Iwona Śledzińska-Katarasińska wspomina byłego premiera RP

2013.10.27

Tadeusz Mazowiecki nie żyje. Były premier Rzeczypospolitej Polskiej zmarł w poniedziałek nad ranem w wieku 86 lat. Współtwórca i szef Unii Demokratycznej i Unii Wolności od dawna chorował. Po przełomie 1989 r. i upadku komunizmu rząd Mazowieckiego dokonał kluczowych reform przekształcających Polskę w demokratyczny kraj z gospodarką rynkową i przeorientował polską politykę zagraniczną na Zachód. Zmarłego dzisiaj byłego premiera RP wspomina poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska.

 

Popierałam Tadeusza Mazowieckiego jako kandydata na prezydenta RP, kiedy kierowałam łódzką redakcją „Gazety Wyborczej”. Uważaliśmy, że tamtym czasom bardziej odpowiadała inteligencka wizja prezydentury. Mazowiecki bardzo nie chciał kandydować, więc myśmy go „przyduszali”. Dał się przekonać, bo wiedział, że taki ma obowiązek. Przegrana w wyborach była sporym rozczarowaniem – nie dlatego, że wygrał Lech Wałęsa, ale dlatego, że drugie miejsce zajął nikomu nieznany Stan Tymiński.

Od 1991 roku spędziliśmy razem w Sejmie trzy kadencje. Nie we wszystkim się zgadzaliśmy – pewnie dlatego, że Mazowiecki reprezentował nurt konserwatywny, a ja bardziej liberalny. Mimo to nigdy nie doszło między nami do sporu czy gorszących awantur. Tadeusz Mazowiecki był człowiekiem bardzo upartym, ale przy tym spokojnym i przyjaznym. Słuchał cierpliwie wszystkich argumentów, nigdy nie dawał nikomu poczuć się przegranym czy upokorzonym.

Były premier kierował się -  także w polityce – niesamowitym kodeksem etycznym. Gdy opuszczałam Unię Wolności, łatwiej było mi o tym rozmawiać z Bronisławem Geremkiem, ponieważ on bardziej rozumiał gry polityczne. Z Tadeuszem Mazowieckim rozmowa była potwornie trudna. Nie powiedział mi, że szkoda tych wszystkich lat, że zmarnujemy tym samym nasz dorobek. Zapytał po prostu: „Pani Iwono, dlaczego pani to robi?”. Trzymał mnie przy tym za rękę, jakby chciał, żebym nie wchodziła na sejmową mównicę.

Po utworzeniu Platformy Obywatelskiej spotykaliśmy się jeszcze wielokrotnie. Zawsze rozmawialiśmy serdecznie, bez jakiejkolwiek wrogości. W czasie pierwszej kadencji rządów PO spotkaliśmy się na placu Trzech Krzyży. Powiedział mi wtedy, że nie bez krytycyzmu, ale akceptuje to, co robimy. Dał mi jednak wiele cennych rad, poprosił, żebym przekazała je premierowi Tuskowi. Kiedy stwierdziłam, że przecież może powiedzieć mu to  sam w cztery oczy, odpowiedział: „Ja mu o tym mówię, ale warto, żeby to słyszał z różnych stron”.

Dyskusja z Tadeuszem Mazowieckim nie była walką ideowego konserwatyzmu z liberalizmem gospodarczym. Był to konstruktywny spór o to, jak naprawiać Polskę.


« Wróć