Ciemna strona internetu

2011.01.03

Chcesz się "zdołować" - czytaj wpisy na forach internetowych. Chcesz poprawić sobie samopoczucie - także zaglądaj na fora.

 

 

W pierwszym przypadku rada dotyczy wrażliwych, którym nie zawsze odpowiada "chamowata" i prymitywna poetyka (a czasem ortografia) części wpisów. Druga rada zaś jest adresowana do wszystkich zgorzkniałych, sfrustrowanych, z chorym woreczkiem żółciowym bądź wątrobą, którzy uwielbiają plotki, sensacje i gdy ktoś komuś "dokłada".

 

Plugastwa w internecie nie brakuje, ponieważ anonimowość wpisów gwarantuje ich autorom bezkarność, co generalnie wpisuje się w zasadę wolności słowa i tajemnicy dziennikarskiej. Nie jestem jednak pewna, czy gdybym np. podzieliła się z opinią publiczną insynuacją, że pan "X" jest pedofilem, a pani "Y" złodziejką (bo tak mi się wydaje albo gdzieś to słyszałam), to dzisiejsi zwolennicy tejże wolności i tajemnicy byliby dla mnie równie łaskawi.

 

 

Oczywiście, nie należy internetu cenzurować. Dopóki jednak nie uświadomimy sobie jako obywatele, że istnieje coś takiego jak odpowiedzialność za słowo, pozostaje wierzyć, że prawda i tak kiedyś wyjdzie na jaw. Coś takiego właśnie się stało w łódzkiej Platformie. Szkoda, że kosztem tejże Platformy a nie autora obrzydlistwa jakim przez lata częstował swoich kolegów i koleżanki.

 

Drogi wyborco i platformersie. Zapamiętaj. Nie wszystko, co w internecie, lśni blaskiem prawdy. Czasem po prostu jest dowodem zwykłego świństwa.

 

 

Iwona Śledzińska-Katarasińska


« Wróć