Polska w Nowym Jorku

2011.06.06

W powszechnym obiegu na hasło "Ameryka" pada w Polsce odzew "wizy". Szczęśliwie waga tego skojarzenia nieco maleje - po pierwsze są jakieś szanse, że dołączymy do wyjeżdżających do USA bez wiz, po drugie - niedawna wizyta prezydenta Baracka Obamy ujawniła parę ważniejszych  punktu widzenia interesów naszego państwa tematów.

 

Na początku maja, z wizami - a jakże - w paszportach gościła w Nowym Jorku 6-osobowa delegacja Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z ministrem Bogdanem Zdrojewskim na czele i przewodniczącą Sejmowej Komisji Kultury czyli mną "na dokładkę". Powodów tej wizyty było wiele.

 

Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku doskonale pełni rolę pośrednika w sprawach kultury pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi a dodatkowym jego atutem poza osobistą pasją pani konsul Ewy Junczyk-Ziomeckiej jest znakomite położenie w samym centrum Manhattanu w pałacyku o przepięknych wnętrzach będącego własnością Rządu RP. Cieszy, że siedzibie od pewnego czasu towarzyszy nowy dodatkowy adres - Karski Corner i ławeczka Jana Karskiego.

 

 

Konsulat nie jest w swoich staraniach osamotniony. Jest jeszcze Instytut Polski, Instytut Piłsudskiego, Fundacja Kościuszkowska i z przedstawicielami wszystkich tych instytucji spędzaliśmy znaczną część czterodniowego pobytu. Nie dla kurtuazji lecz po to, by spotykać się i dyskutować z polską elitą kulturalną, naukową - szerzej nazywając - intelektualną mieszkającą nie tylko w Nowym Jorku. Niejako przy okazji minister Zdrojewski mógł uhonorować wbitnych przedstawicieli tych środowisk za szczególne zasługi w dziedzinie promocji i ochrony dziedzictwa Fryderyka Chopina.

 

Ponadto uczestniczyliśmy m.in. w dorocznej Gali Instytutu Piłsudskiego, rozmawialiśmy z dyrekcją The Jewish Museum na temat wspólnych przedsięwzięć w powstającym Muzeum Historii Żydów Polskich i donatorami tego muzeum, walczyliśmy (skutecznie - finał blisko) o zwrot dwóch obrazów Juliana Fałata i nawiązywaliśmy nowe kontakty, które mają pomóc w realizacji szeroko zakrojonego projektu promocji Polski na uniwersyteckich campusach Ameryki.

 

Reasumując - Polska w Nowym Jorku to także Polska sukcesu, silnych więzi polonijnej elity z krajem i nieograniczonych możliwości dalszej kulturalnej ekspansji. Niech nas nie przeraża gąszcz wieżowców na Manhattanie. Było nie było w Central Parku stoi przecież pomnik Władysława Jagiełły. Tyle, że z powodu braku czasu już do niego nie dotarłam...


« Wróć