Wytrwałość popłaca

2011.06.03

Od ładnych kilku lat, trzecią kadencję z rzędu, powątpiewam w sens istnienia opłaty radiowo-telewizyjnej. Z prostego powodu - niby ma służyć realizacji tzw. misji w radiu i telewizji publicznych, ale czemu służy nie do końca wiadomo, bo zgodnie z ustawą misją jest samo istnienie i funkcjonowanie obu tych instytucji.

 

Dopóki publiczni nadawcy nie mieli konkurencji i nie zarabiali na reklamach ten system jakoś się bronił, dziś jest całkowicie anachroniczny ponieważ każdy słucha i ogląda stację, jaka mu odpowiada, a w przypadku telewizji 2/3 gospodarstw domowych i tak płaci za komercyjną usługę telewizji kablowej bądź platformy satelitarnej, bo inaczej tej publicznej i tak nie obejrzy.

 

W efekcie abonament płacą nieliczni, którzy urodzili się na tyle dawno, by być zmuszonym do zarejestrowania na poczcie posiadanego odbiornika radiowego lub telewizyjnego. Od tych ładnych kilku lat ile by nie było pieniędzy z abonamentu oferta programów kulturalnych , edukacyjnych, dla dzieci, w ogóle takich, które trudno "opakować" w przynoszącą zyski reklamę, kurczy się. I to był główny powód, dla którego PO próbowała abonament znieść i znaleźć inne, także publiczne, źródła finansowania np. Teatru telewizji bądź koncertów muzyki poważnej.

 

Nic z tego. Zostaliśmy okrzyczani "mordercami kultury" a ja sama wrogiem publicznym nr 1 publicznych mediów. W tych atakach zjednoczyli się politycy, twórcy, producenci, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, poprzedni Prezydent, Rada Europy i kto tam jeszcze, o kolejnych zarządach radia i telewizji już nie wspominając.

 

Na szczęście wytrwałość popłaca. Oto okazało się, że polskiemu systemowi przyjrzała się Komisja Europejska i wielce zdziwiła, że podmioty, które w pełni korzystają z rynku 


« Wróć